Zapytanie pisemne nr 3972 · Sejm X kadencji
Zapytanie pisemne w sprawie dramatycznej sytuacji osoby w kryzysie bezdomności w Wodzisławiu Śląskim, odmawiającej leczenia pomimo skrajnie złego stanu zdrowia, oraz braku skutecznego mechanizmu interwencji państwa
Autor: Roman Fritz (Konfederacja_KP). Wpłynęło do Sejmu 13 września 2026. Adresaci (2): minister zdrowia, minister rodziny, pracy i polityki społecznej. Czeka, termin 8 października 2026, stan na 30 września 2026.
Sprawdź w Sejmie (rekord w API Sejmu) · pismo na sejm.gov.pl
Adresaci i termin odpowiedzi
Adresat ma 21 dni od dnia, w którym dostał pismo od Marszałka Sejmu, i ten termin biegnie u każdego adresata osobno.
| Adresat | Doręczono | Termin | Stan |
|---|---|---|---|
| minister zdrowia | 17 września 2026 | 8 października 2026 | W terminie, czeka 13 dni z 21 |
| minister rodziny, pracy i polityki społecznej | 17 września 2026 | 8 października 2026 | W terminie, czeka 13 dni z 21 |
Odpowiedzi
Rejestr nie ma jeszcze pod tym pismem ani odpowiedzi, ani przedłużenia terminu.
Treść zapytania
Szanowna Pani Minister Zdrowia, Szanowna Pani Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej,
zwracam się z zapytaniem w sprawie dramatycznej sytuacji mężczyzny w kryzysie bezdomności, znanego mieszkańcom Wodzisławia Śląskiego jako „Bronek”, któremu od dłuższego czasu pomocy udzielają między innymi osoby związane ze Stowarzyszeniem „Wiara, Nadzieja, Miłość”.
Sprawa Bronka jest mieszkańcom Wodzisławia Śląskiego znana od dłuższego czasu. Mężczyzna przebywa w przestrzeni publicznej, również w ścisłym centrum niemal 50-tysięcznego miasta, będąc jednocześnie w bardzo złym stanie zdrowotnym i higienicznym. Jego sytuacja była już przedmiotem zainteresowania mediów. W sierpniu 2025 r. przedstawicielka Stowarzyszenia „Wiara, Nadzieja, Miłość” (zgodzili się na podanie nazwy w zapytaniu poselskim) alarmowała publicznie o bardzo złym stanie jego nóg, przepuklinie oraz o podejmowanych próbach udzielenia mu pomocy. Informowano także o działaniach zmierzających do uregulowania jego sytuacji prawnej, w tym o staraniach związanych z ubezwłasnowolnieniem. Sprawa jest dobrze znana całemu lokalnemu samorządowi oraz służbom z Wodzisławia Śląskiego.
Pomimo upływu kolejnych miesięcy problem nie został skutecznie rozwiązany. Według aktualnych informacji przekazywanych przez osoby bezpośrednio zaangażowane w pomoc Bronkowi stan jego ran jest skrajnie poważny i stale się pogarsza. Osoby niosące mu pomoc, opisując skalę problemu, używają wręcz dramatycznego określenia, że człowiek ten na ulicy „gnije”. Nie używam tego sformułowania dla wywołania sensacji. Oddaje ono jednak dramat sytuacji, z którą codziennie stykają się osoby próbujące zapewnić temu człowiekowi choćby podstawową pomoc. Bronek odmawia leczenia i nie współpracuje z osobami próbującymi zapewnić mu trwałą opiekę. Według uzyskanych przeze mnie informacji został już wcześniej przewieziony do szpitala i znajdował się na łóżku szpitalnym, jednak opuścił placówkę i ponownie znalazł się na ulicy.
Szczególną rolę w nagłaśnianiu tej sprawy i wspieraniu osób niosących pomoc odgrywa radny Rady Miejskiej Wodzisławia Śląskiego Alan Szatyło, który od dłuższego czasu wspiera działalność świetlicy prowadzonej przez Stowarzyszenie „Wiara, Nadzieja, Miłość” i w miarę swoich możliwości angażuje się w pomoc jej podopiecznym. Zaangażowanie to nie ograniczało się wyłącznie do wsparcia organizacyjnego czy publicznego nagłaśniania problemu. Radny Alan Szatyło osobiście uczestniczył wraz z osobami ze świetlicy w jednej z interwencji dotyczących Bronka. Wspólnie poszukiwali mężczyzny, aby umożliwić udzielenie mu pomocy, a po jego odnalezieniu została wezwana karetka pogotowia ratunkowego. Pomimo przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego Bronek odmawiał przyjęcia pomocy.
Przypadek ten obrazuje istotę problemu: pomoc jest organizowana, ludzie reagują, wzywane są służby medyczne, a mimo to sytuacja zdrowotna człowieka pozostaje nierozwiązana, ponieważ każdorazowo zasadniczą przeszkodą staje się jego odmowa. Jednocześnie właśnie w takich okolicznościach pojawia się fundamentalne pytanie, czy odmowa ta rzeczywiście jest podejmowana przez osobę zdolną w pełni świadomie ocenić swój stan zdrowia, ryzyko związane z niepodjęciem leczenia oraz konsekwencje dalszego pozostawania na ulicy. Stowarzyszenie „Wiara, Nadzieja, Miłość” oraz osoby z nim związane od długiego czasu podejmują działania na rzecz osób pozostających w kryzysie bezdomności. Pomagają również Bronkowi – w zakresie, w jakim ten pozwala sobie pomóc. Organizacja społeczna nie jest jednak w stanie zastąpić systemu ochrony zdrowia, pomocy społecznej, psychiatrii, sądów oraz innych organów państwa. Problem w przypadku tego człowieka zdecydowanie przekroczył już możliwości wolontariuszy, społeczników czy nawet zaangażowanych przedstawicieli samorządu.
Mam świadomość, że pełnoletni człowiek, który jest zdolny do świadomego podejmowania decyzji, ma prawo odmówić udzielenia mu świadczenia zdrowotnego. Prawo pacjenta do decydowania o sobie należy respektować także wtedy, gdy decyzja pacjenta wydaje się osobom trzecim nieracjonalna. Zasadnicze pytanie brzmi, czy w tym konkretnym przypadku mamy rzeczywiście do czynienia z w pełni świadomą i swobodną decyzją człowieka rozumiejącego swój stan, konsekwencje odmowy leczenia oraz realne zagrożenie dla własnego zdrowia i życia.
Obowiązujące przepisy przewidują szczególne rozwiązania między innymi w przypadkach, gdy pacjent nie jest zdolny do świadomego wyrażenia zgody, jak również w sytuacjach nagłych, kiedy zwłoka w udzieleniu pomocy może powodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia. Nie przesądzam jednocześnie, że ubezwłasnowolnienie Bronka jest jedynym lub właściwym rozwiązaniem. Jest to instytucja prawa cywilnego, o zastosowaniu której rozstrzyga sąd, a jej wykorzystanie wymaga spełnienia ustawowych przesłanek. W przypadku człowieka, który ma pozostawać przez długi czas w skrajnie złym stanie zdrowotnym, odmawia leczenia, opuszcza placówkę medyczną i ponownie trafia na ulicę, konieczne jest przede wszystkim ustalenie, czy jest on faktycznie zdolny do świadomego kierowania swoim postępowaniem i oceny następstw swoich decyzji. Jeżeli nie jest – państwo nie powinno bezradnie ograniczać się do powtarzania, że „pacjent nie wyraża zgody”.
Istnieją ponadto rozwiązania wynikające z przepisów dotyczących ochrony zdrowia psychicznego i pomocy społecznej, umożliwiające w określonych okolicznościach podejmowanie interwencji także wbrew stanowisku osoby wymagającej pomocy. Każdorazowo wymaga to oczywiście spełnienia ustawowych przesłanek oraz kontroli przewidzianej prawem. Problem polega jednak na tym, że z perspektywy osób próbujących pomóc Bronkowi system zdaje się pozostawać bezradny. W tej sprawie nie można twierdzić, że lokalna społeczność pozostaje obojętna. Społecznicy działają, świetlica pomaga, radny miasta osobiście angażuje się w interwencje, wzywane jest pogotowie, podejmowane są próby leczenia – a mimo to człowiek ponownie pozostaje na ulicy i jego stan ma się dalej pogarszać. To oznacza, że problem nie polega już na braku zainteresowania otoczenia. Problemem jest brak skutecznego rozwiązania systemowego. Jedna instytucja wskazuje na kompetencje drugiej, człowiek wraca na ulicę, jego stan nadal się pogarsza, a czas działa na jego niekorzyść. Nie może być tak, że pomiędzy przepisami dotyczącymi ochrony zdrowia, psychiatrii, pomocy społecznej, praw pacjenta i działania sądów powstaje luka, w której człowiek znajdujący się w stanie skrajnego zaniedbania zdrowotnego może po prostu umrzeć.
Zwracam się do ministerstwa z dramatycznym apelem o podjęcie wszelkich możliwych i zgodnych z prawem działań, zanim będzie za późno. Być może właśnie teraz jest ostatni moment, w którym można zapobiec tragedii. Bronek nie jest anonimową statystyką dotyczącą bezdomności. To konkretny człowiek, którego mieszkańcy Wodzisławia Śląskiego od miesięcy widzą w przestrzeni publicznej w coraz gorszym stanie. Są ludzie, którzy próbują go ratować. Myją go, opatrują, kupują mu potrzebne rzeczy, próbują przekonać do leczenia, szukają go, wzywają pogotowie i zabiegają o pomoc instytucji. W pomoc osobiście angażował się również radny miejski Alan Szatyło, który wraz ze społecznikami poszukiwał Bronka, a następnie uczestniczył w interwencji zakończonej wezwaniem zespołu ratownictwa medycznego. Nawet wówczas Bronek odmawiał pomocy. To pokazuje, że wykorzystano już wiele zwyczajnych sposobów przekonania tego człowieka do leczenia. Możliwości społeczników, wolontariuszy czy radnego miasta mają jednak swoje granice. Nie można czekać, aż któregoś dnia pomoc przyjedzie już tylko po to, aby stwierdzić zgon. Jeżeli istnieje choćby poważna możliwość, że stan Bronka powoduje, iż nie jest on zdolny do świadomej oceny własnego położenia i konsekwencji odmowy leczenia, obowiązkiem odpowiednich instytucji państwa powinno być wykorzystanie dostępnych procedur, aby tę okoliczność niezwłocznie zweryfikować. Nie apeluję o stosowanie przymusu dla samego przymusu. Apeluję o to, aby państwo nie pomyliło prawa człowieka do decydowania o sobie z przyzwoleniem na bezradne obserwowanie jego postępującego wyniszczenia, jeżeli istnieją ustawowe podstawy do podjęcia interwencji. Trudno zaakceptować sytuację, w której w centrum niemal 50-tysięcznego miasta człowiek z poważnymi i pogarszającymi się ranami może przez kolejne miesiące pozostawać na ulicy, podczas gdy na styku ochrony zdrowia, pomocy społecznej oraz wymiaru sprawiedliwości nie udaje się znaleźć skutecznego rozwiązania.
Dlatego proszę ministerstwo, aby odpowiedź na niniejsze zapytanie nie ograniczyła się jedynie do przytoczenia przepisów oraz wskazania, że poszczególne zagadnienia należą do właściwości innych instytucji. Proszę o pomoc dla konkretnego człowieka. Proszę o wskazanie oraz (w granicach kompetencji ministra) pomoc w uruchomieniu takiej ścieżki postępowania, która pozwoli ustalić aktualny stan Bronka, jego zdolność do świadomego decydowania o leczeniu oraz prawne możliwości objęcia go skuteczną opieką. Jeżeli konieczna jest współpraca kilku instytucji – proszę o jej zainicjowanie. Jeżeli niezbędne jest zaangażowanie rzecznika praw pacjenta, Narodowego Funduszu Zdrowia, wojewody, jednostek samorządu terytorialnego, pomocy społecznej, innych resortów, sądu, prokuratury lub innych organów – proszę o wskazanie i wykorzystanie właściwej drogi postępowania. Nie chciałbym, aby następne pismo w sprawie Bronka trzeba było pisać już po tragedii, pytając, dlaczego państwo nie zareagowało wtedy, kiedy istniała jeszcze szansa na uratowanie jego zdrowia lub życia. Dzisiaj ta szansa być może jeszcze istnieje. Proszę jej nie zmarnować.
Uprzejmie proszę o odpowiedzi na następujące pytania:
- Jakie instrumenty prawne i medyczne mogą zostać zastosowane wobec pełnoletniego pacjenta znajdującego się w stanie poważnego zagrożenia zdrowia lub życia, który odmawia leczenia lub opuszcza placówkę medyczną, a jednocześnie istnieją uzasadnione wątpliwości dotyczące jego zdolności do świadomego podejmowania decyzji dotyczących własnego leczenia?
- Kto i w jakim trybie powinien dokonać oceny, czy w takim przypadku pacjent jest zdolny do świadomego wyrażenia zgody albo świadomej odmowy leczenia?
- Czy istnieją procedury lub standardy medyczne dotyczące sposobu dokonywania i dokumentowania oceny zdolności pacjenta do świadomego podejmowania decyzji, szczególnie w przypadku osób znajdujących się w kryzysie bezdomności, skrajnym zaniedbaniu lub możliwym kryzysie psychicznym?
- Czy w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia, ciężkiego uszkodzenia ciała albo ciężkiego rozstroju zdrowia przepisy pozwalają na podjęcie niezbędnych czynności medycznych mimo braku możliwości uzyskania skutecznej zgody pacjenta? Jeżeli tak, jakie przesłanki muszą zostać spełnione?
- Jak powinien postąpić podmiot leczniczy w przypadku pacjenta znajdującego się w bardzo złym stanie zdrowia, co do którego istnieją wątpliwości dotyczące jego zdolności do świadomego kierowania swoim postępowaniem, jeżeli pacjent żąda opuszczenia placówki albo samowolnie ją opuszcza?
- Czy w takim przypadku podmiot leczniczy może lub powinien zawiadomić sąd opiekuńczy, właściwy ośrodek pomocy społecznej, prokuraturę lub inne organy w celu zabezpieczenia zdrowia i życia pacjenta?
- Jakie instrumenty prawne mogą zostać zastosowane wobec osoby pozostającej w długotrwałym kryzysie bezdomności, która ze względu na możliwe zaburzenia psychiczne, poznawcze lub inne przyczyny może nie być zdolna do zabezpieczenia swoich podstawowych potrzeb zdrowotnych, a dalszy brak opieki może prowadzić do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu lub śmierci?
- Czy w ocenie ministerstwa w takim przypadku zasadne może być zainicjowanie postępowania przed sądem opiekuńczym lub podjęcie innych działań przewidzianych w przepisach dotyczących ochrony zdrowia psychicznego, pomocy społecznej lub prawa cywilnego?
- Która instytucja powinna pełnić rolę koordynatora działań w przypadku osoby, u której jednocześnie występują problemy medyczne, psychiatryczne, socjalne i prawne, aby uniknąć sytuacji, w której każda z instytucji uznaje sprawę za należącą do kompetencji innego organu?
- Czy ministerstwo, po uzyskaniu danych koniecznych do identyfikacji sprawy, jest gotowe podjąć działania w granicach swoich kompetencji w celu ustalenia możliwej, zgodnej z prawem i skutecznej ścieżki udzielenia pomocy Bronkowi?
- Czy ministerstwo jest gotowe zwrócić się w tej konkretnej sprawie o współpracę do rzecznika praw pacjenta, właściwego wojewody, Narodowego Funduszu Zdrowia i właściwych podmiotów leczniczych?
- Czy jeżeli rozwiązanie sprawy wymaga kompetencji również innych resortów – ministerstwo jest gotowe zainicjować współpracę, tak aby ten konkretny przypadek nie pozostał pomiędzy kompetencjami poszczególnych instytucji?
- Czy ministerstwo dostrzega potrzebę wypracowania ogólnopolskiego modelu postępowania w przypadkach osób w kryzysie bezdomności, które znajdują się w stanie poważnego zagrożenia zdrowia lub życia, uporczywie odmawiają pomocy, a jednocześnie występują wątpliwości dotyczące ich faktycznej zdolności do świadomego kierowania swoim postępowaniem?
- Czy ministerstwo dysponuje informacjami o liczbie przypadków osób w kryzysie bezdomności, wobec których w ostatnich latach zachodziła konieczność podejmowania interwencji medycznej lub sądowej z uwagi na brak zdolności do świadomego wyrażenia zgody na leczenie?
Zwracam się o pilne potraktowanie niniejszej sprawy. Tu nie chodzi już wyłącznie o problem bezdomności. Chodzi o człowieka, którego stan zdrowia (według osób od dawna niosących mu pomoc) systematycznie się pogarsza, podczas gdy kolejne próby zapewnienia mu trwałej pomocy okazują się nieskuteczne. Wodzisławscy społecznicy robią, co mogą. Pomaga świetlica. Angażuje się radny miasta. Wzywane jest pogotowie. Podejmowane są kolejne próby przekonania tego człowieka do leczenia. Na pewnym etapie możliwości ludzi i lokalnych społeczności po prostu się kończą i zaczyna się odpowiedzialność instytucji państwa. Państwo nie może bezradnie patrzeć na człowieka, który być może umiera na oczach mieszkańców miasta tylko dlatego, że system nie potrafi zdecydować, kto i w jaki sposób może skutecznie mu pomóc. W tej sprawie potrzebna jest już nie kolejna deklaracja, ale konkretna ścieżka działania – zanim będzie za późno.
Z wyrazami szacunku
Roman Fritz
Poseł na Sejm RP
Wszystkie zapytania pisemne kadencji: spis od najnowszego. Pozostałe pisma autora: profil posła.
Metodologia
- Termin liczymy od doręczenia, osobno u każdego adresata. 21 dni biegnie od dnia, w którym Marszałek przekazał pismo adresatowi, a nie od wpływu do Sejmu. Stan liczymy na dzień danych, 30 września 2026.
- Prolongata nie jest odpowiedzią. Pismo liczymy jako odpowiedziane dopiero, gdy przyjdzie odpowiedź, która przedłużeniem terminu nie jest.
- Przy kilku adresatach rozstrzyga licznik Sejmu. Adresat, któremu Sejm dalej nalicza opóźnienie, nie odpowiedział, choćby pod pismem stały odpowiedzi innych. Zanim termin minie, licznik stoi na zerze u wszystkich, więc wtedy piszemy, że rejestr nie mówi, kto już odpisał.
- Treść pochodzi z rejestru Sejmu i jest oczyszczona z formatowania przy nocnym przebiegu. Treści odpowiedzi nie przechowujemy: link prowadzi do rekordu w API Sejmu.
- Źródłem jest API Sejmu RP. Każdą liczbę da się sprawdzić u źródła, a my nie interpretujemy rejestru. Tam, gdzie podejmujemy decyzję redakcyjną, piszemy o tym wprost.
- Coś się nie zgadza? Napisz przyciskiem „Zgłoś błąd” w nagłówku, sam wpisze adres tej strony. Pytania o cały serwis: najczęstsze pytania.