Interpelacja nr 20233 · Sejm X kadencji
Interpelacja w sprawie nowych zasad żywienia dzieci w przedszkolach i szkołach oraz ich wpływu na zdrowie, rozwój i samopoczucie dzieci
Autor: Grzegorz Puda (RozwojPlus). Wpłynęło do Sejmu 6 października 2026. Adresat: minister zdrowia. Czeka, termin 4 listopada 2026, stan na 15 października 2026.
Sprawdź w Sejmie (rekord w API Sejmu) · pismo na sejm.gov.pl
Adresat i termin odpowiedzi
Adresat ma 21 dni od dnia, w którym Sejm wysłał mu pismo. Termin biegnie u każdego adresata osobno.
| Adresat | Wysłano do adresata | Termin | Stan |
|---|---|---|---|
| minister zdrowia | 14 października 2026 | 4 listopada 2026 | Czeka 1 dzień z 21 |
Odpowiedzi
Rejestr nie ma jeszcze pod tym pismem ani odpowiedzi, ani przedłużenia terminu.
Treść interpelacji
Szanowna Pani Minister,
od 1 września 2026 r. w polskich szkołach i przedszkolach obowiązują nowe zasady żywienia dzieci, uwzględniające m.in. założenia tzw. diety planetarnej. Wokół tych zmian narasta jednak poważny niepokój rodziców. I trudno się temu dziwić.
Mówimy bowiem nie o statystykach, tabelach i ministerialnych wytycznych, ale o naszych dzieciach – ich zdrowiu, rozwoju, energii, koncentracji i samopoczuciu.
Do parlamentarzystów docierają sygnały od rodziców, którzy są oburzeni sposobem wprowadzania nowych zasad żywienia. Wskazują oni, że część dzieci nie jest przyzwyczajona do proponowanych posiłków, nie akceptuje ich smaku lub formy i zwyczajnie ich nie zjada.
Co w takiej sytuacji robi państwo?
Czy ktoś mierzy, ile dzieci zostaje po takim obiedzie głodnych?
Czy ktoś sprawdza, ile jedzenia ląduje w koszu?
Czy ktoś pyta rodziców, co dzieje się z dzieckiem, które przez kilka godzin nie zjadło pełnowartościowego posiłku?
Dziecko, które jest głodne, nie funkcjonuje tak samo jak dziecko najedzone. Głód może wpływać na jego samopoczucie, energię i zdolność do skupienia się na zajęciach. W przypadku dzieci w okresie intensywnego rozwoju kwestii żywienia nie wolno traktować jako eksperymentu administracyjnego.
Nie da się nakarmić dziecka rozporządzeniem.
Jeżeli dziecko nie zjada obiadu, to niezależnie od tego, jak dobrze wygląda on w ministerialnej tabeli, dziecko nadal jest głodne.
A jeżeli przygotowany posiłek trafia do kosza, to mamy jednocześnie zmarnowaną żywność, zmarnowane pieniądze rodziców i dziecko, które nadal potrzebuje jedzenia.
Co więcej, głodne dziecko po wyjściu ze szkoły może sięgnąć po łatwo dostępne produkty ze sklepu – słodkie przekąski, drożdżówki, chipsy czy inne wysokoprzetworzone produkty.
Czy naprawdę taki ma być efekt polityki państwa mającej promować zdrowe żywienie?
Rodzice mają prawo oczekiwać, że ich dzieci otrzymają w szkole pełnowartościowy, akceptowalny i rzeczywiście spożywany posiłek, a nie jedzenie, które w dużej części trafia do kosza.
Mają również prawo oczekiwać, że państwo będzie wspierało rodziców, a nie zastępowało ich w kształtowaniu nawyków żywieniowych ich własnych dzieci.
W debacie dotyczącej żywienia dzieci należy również dopuścić ekspertów reprezentujących różne podejścia. Jeżeli państwo podejmuje decyzje dotyczące żywienia milionów dzieci, debata powinna być otwarta na różne stanowiska i oparta na danych, a nie na założeniu, że jeden model żywienia jest właściwy dla każdego dziecka.
W związku z powyższym pytam Panią Minister:
- Czy ministerstwo posiada dane pokazujące, ile posiłków przygotowywanych w szkołach i przedszkolach jest faktycznie spożywanych przez dzieci, a ile trafia do kosza?
- Ile żywności jest obecnie marnowane w polskich placówkach oświatowych i jaki jest rzeczywisty koszt tego marnowania ponoszony przez rodziców?
- Czy ministerstwo zbadało, ile dzieci regularnie nie zjada posiłków oferowanych w szkołach i przedszkolach?
- Czy przed wprowadzeniem nowych zasad przeprowadzono badania dotyczące tego, czy dzieci akceptują nowe jadłospisy i proponowane potrawy?
- Czy ministerstwo analizowało wpływ niezjadania posiłków w szkole na samopoczucie, poziom energii i możliwość koncentracji dzieci podczas zajęć?
- Czy analizowano, co jedzą dzieci po zakończeniu zajęć, jeżeli nie zjadły obiadu w szkole?
- Czy ministerstwo posiada dane dotyczące liczby rodziców, którzy płacą za posiłki, których ich dzieci faktycznie nie spożywają?
- Czy nowe regulacje przewidują wystarczające możliwości uwzględnienia indywidualnych potrzeb żywieniowych dzieci oraz ich przyzwyczajeń?
- Czy ministerstwo przeprowadziło rzeczywiste konsultacje z rodzicami przed wprowadzeniem nowych zasad? Jeżeli tak, jakie były ich wyniki?
- Czy ministerstwo zamierza monitorować skalę marnowania żywności oraz liczbę niezjadanych posiłków i publikować te dane?
- Czy w przypadku potwierdzenia, że znaczna część dzieci nie spożywa oferowanych posiłków, ministerstwo zamierza zmienić obowiązujące przepisy?
- Czy ministerstwo dopuści do szerszej debaty ekspertów prezentujących odmienne stanowiska dotyczące żywienia dzieci,
Pani Minister,
tu nie chodzi o politykę żywieniową na papierze. Tu chodzi o dzieci.
O dzieci, które mają się rozwijać, uczyć, bawić, uprawiać sport i spędzać w szkole wiele godzin każdego dnia.
Nie możemy zaakceptować sytuacji, w której dziecko nie je, bo nie akceptuje oferowanego mu posiłku, pozostaje głodne, ma gorsze samopoczucie, a przygotowane za pieniądze rodziców jedzenie trafia do kosza.
Nie można zasłaniać się rozporządzeniem.
Nie można zasłaniać się tabelą.
Nie można zasłaniać się hasłem „zdrowego żywienia”.
Jeżeli dziecko nie je, trzeba się tym problemem zająć. Natychmiast.
Państwo ma obowiązek chronić zdrowie dzieci, a nie tworzyć rozwiązania, których skutkiem ubocznym może być niezjadanie posiłków, marnowanie żywności i pozostawianie dzieci głodnych.
Nasze dzieci nie mogą być polem do realizacji odgórnych założeń.
Dlatego oczekuję od ministerstwa konkretnych danych, uczciwej analizy i gotowości do zmiany przepisów, jeżeli praktyka pokaże, że nie służą one dzieciom.
Bo ostatecznym kryterium nie powinno być to, czy jadłospis dobrze wygląda w ministerialnym dokumencie.
Ostatecznym kryterium powinno być to, czy dziecko jest zdrowe, najedzone, ma energię, może się skoncentrować i prawidłowo się rozwijać.
To są nasze dzieci. I to ich dobro powinno być najważniejsze.
Wszystkie interpelacje kadencji: spis od najnowszego. Pozostałe pisma autora: profil posła.
Metodologia
Skąd te liczby: 6 wyjaśnień
- Termin liczymy od dnia wysłania pisma, osobno u każdego adresata. 21 dni biegnie od dnia wysłania pisma do adresata, a nie od wpływu do Sejmu. Dnia, w którym pismo do adresata dotarło, rejestr nie ma. Stan liczymy na dzień danych, 15 października 2026.
- Prolongata nie jest odpowiedzią. Pismo ma u nas odpowiedź dopiero wtedy, gdy przyjdzie pismo, które nie przedłuża terminu.
- Przy kilku adresatach rozstrzyga licznik Sejmu. Adresat, któremu Sejm dalej nalicza opóźnienie, nie odpowiedział, choćby pod pismem stały odpowiedzi innych. Zanim termin minie, licznik stoi na zerze u wszystkich, więc wtedy piszemy, że rejestr nie mówi, kto już odpisał.
- Treść pochodzi z rejestru Sejmu i jest oczyszczona z formatowania przy nocnym przebiegu. Treści odpowiedzi nie przechowujemy: link prowadzi do rekordu w API Sejmu.
- Źródłem jest API Sejmu RP. Każdą liczbę da się sprawdzić u źródła, a my nie interpretujemy rejestru. Tam, gdzie podejmujemy decyzję redakcyjną, piszemy o tym wprost. Wszystkie źródła i bibliografia.
- Coś się nie zgadza? Kliknij „Zgłoś błąd” na dole ekranu, a adres tej strony wpisze się sam. Reguły wspólne dla całego serwisu i odpowiedzi na pytania: źródła, metoda i pytania.