Przejdź do treści

Interpelacja nr 19897 · Sejm X kadencji

Interpelacja w sprawie braku wystarczających środków odstraszania wobec Federacji Rosyjskiej oraz zaniechań w rozwoju polskich zdolności do precyzyjnych uderzeń dalekiego zasięgu

Autor: Andrzej Zapałowski (Konfederacja). Wpłynęło do Sejmu 17 września 2026. Adresat: minister obrony narodowej. Czeka, termin 15 października 2026, stan na 30 września 2026.

Sprawdź w Sejmie (rekord w API Sejmu) · pismo na sejm.gov.pl

Adresat i termin odpowiedzi

Adresat ma 21 dni od dnia, w którym dostał pismo od Marszałka Sejmu, i ten termin biegnie u każdego adresata osobno.

Adresaci pisma, data doręczenia, termin i stan odpowiedzi na 30 września 2026
Adresat Doręczono Termin Stan
minister obrony narodowej 24 września 2026 15 października 2026 W terminie, czeka 6 dni z 21

Odpowiedzi

Rejestr nie ma jeszcze pod tym pismem ani odpowiedzi, ani przedłużenia terminu.

Treść interpelacji

Panie Ministrze,

zwracam się do Pana Ministra zaniepokojony tym, że podejmowane obecnie przez Ministerstwo Obrony Narodowej działania w zakresie odstraszania Federacji Rosyjskiej nie są adekwatne do charakteru zagrożeń, jakie występują podczas toczonych aktualnie na świecie konfliktów zbrojnych.

Wojna rosyjsko-ukraińska oraz konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, wraz z towarzyszącymi mu działaniami Iranu wobec Izraela oraz państw arabskich znad Zatoki Perskiej, potwierdzają, że dominującą formą współczesnej wojny stały się uderzenia powietrzne, w tym rakietowe i balistyczne na infrastrukturę krytyczną przeciwnika, prowadzone na dużą głębokość jego terytorium, a nie klasyczna ofensywa lądowa. Rosja od miesięcy systematycznie niszczy ukraińską infrastrukturę energetyczną, przemysłową i portową za pomocą dronów, pocisków manewrujących i balistycznych, a linia frontu lądowego przesuwa się przy tym w tempie znikomym, jest praktycznie zamrożona. Zniszczenia zadawane są głównie z powietrza.

Sojusznicy Polski wyciągają z tego wnioski i podejmują intensywne działania. 15 września 2026 r. minister obrony Niemiec Boris Pistorius spotkał się w Pentagonie z sekretarzem obrony USA Pete'em Hegsethem. W trakcie rozmów potwierdzono postęp w prowadzonym w trybie Foreign Military Sales procesie pozyskania przez Niemcy pocisków manewrujących Tomahawk oraz wyrzutni Typhon, a minister Pistorius wskazywał wprost na istnienie po stronie niemieckiej poważnej luki strategicznej w zdolnościach rażenia średniego zasięgu, którą pozyskanie Tomahawków ma wypełnić.

Na tym tle trudno nie zauważyć, że Polska, mimo większej ekspozycji na zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej, nie prowadzi porównywalnie priorytetowych i jawnych starań o pozyskanie własnych zdolności do precyzyjnych uderzeń dalekiego zasięgu, sięgających w głąb terytorium potencjalnego przeciwnika. Największym, najbardziej eksponowanym programem inwestycyjnym pozostaje Tarcza Wschód, a więc rozbudowa umocnień i zdolności obronnych na granicy wschodniej, odpowiadająca na scenariusz inwazji lądowej. Doświadczenia wojny na Ukrainie pokazują jednak, że to nie natarcie lądowe, lecz uderzenia z powietrza na infrastrukturę krytyczną stanowią dziś główne i najbardziej prawdopodobne narzędzie rażenia. Sama zdolność do prowadzenia wojny obronnej w okopach nie odstraszy Federacji Rosyjskiej od uderzenia rakietami i dronami w polskie rafinerie, elektrownie, węzły kolejowe, porty czy sieci przesyłowe.

Skalę i tempo, w jakim narasta to zagrożenie, dobrze ilustrują dane dotyczące rosyjskich dronów z napędem turboodrzutowym. Według ukraińskiego wywiadu wojskowego, w czerwcu 2026 r. Rosja użyła przeciwko Ukrainie około 450 dronów odrzutowych, poruszających się z prędkością rzędu 240-500 km/h, natomiast w sierpniu 2026 r. liczba ta wzrosła do niemal 2850 dronów typu Gerań-5, zdolnych osiągać prędkość do około 600 km/h i pułap sięgający 5 tysięcy metrów. Oznacza to wzrost o rząd wielkości w ciągu zaledwie dwóch miesięcy – postęp, który można określić jako geometryczny, a nie liniowy. W tym świetle budzi wątpliwości, czy przygotowywany obecnie polski system antydronowy „San“, którego koszt ma sięgnąć przeszło 15 mld złotych, a którego zasadnicze elementy – działka kalibru 30 i 35 mm oraz sensory dobrane pierwotnie pod kątem zwalczania wolno lecących, napędzanych śmigłem dronów typu Shahed – są adekwatne do zwalczania efektorów o zupełnie innej charakterystyce prędkościowej i wysokościowej, jakimi są coraz bardziej nowoczesne, nowe rosyjskie drony odrzutowe. System „San“ nie został jeszcze w pełni wdrożony, a już w chwili powstawania wydaje się być projektowany pod zagrożenie sprzed dwóch lat, a nie pod zagrożenie, z jakim wojska Ukrainy mierzą się już dziś.

Powyższe prowadzi do bardziej zasadniczego pytania o przyjętą przez Ministerstwo Obrony Narodowej kolejność priorytetów w budowie zdolności obronnych państwa. W mojej ocenie ta kolejność powinna wyglądać następująco: w pierwszej kolejności zwiększenie zdolności odstraszania, a więc zdolności do zadania przeciwnikowi nieakceptowalnych dla niego strat własnymi uderzeniami, w tym uderzeniami dalekiego zasięgu; w drugiej kolejności rozbudowa obrony przed atakami z powietrza, adekwatnej do rzeczywiście stosowanych przez przeciwnika efektorów; dopiero w trzeciej kolejności przygotowania do klasycznej wojny lądowej. Tymczasem w Polsce kolejność ta wydaje się odwrócona – najwięcej uwagi, środków i komunikacji politycznej poświęca się przygotowaniom do wojny lądowej w ramach Tarczy Wschód, znacznie mniej adekwatnej obronie przed atakami z powietrza, a najmniej, praktycznie żadnej w wymiarze jawnym i priorytetowym, budowie własnych zdolności odstraszania przez zdolność do uderzeń dalekiego zasięgu.

W tym kontekście warto zwrócić uwagę na możliwość pozyskania przez Polskę sprawdzanej w warunkach bojowych ukraińskiej technologii rakietowej. Ukraińska spółka Fire Point rozwija rodzinę systemów FP, obejmującą zarówno pociski manewrujące, jak i pociski balistyczne, w tym znajdujące się już w końcowej fazie testów FP-7 i FP-9, wykorzystywane realnie w toczącej się wojnie obronnej Ukrainy. Pozyskanie licencji na tego rodzaju, sprawdzoną w boju technologię byłoby jedną z najszybszych i relatywnie najtańszych dróg do wypełnienia opisanej wyżej luki w polskich zdolnościach do uderzeń dalekiego zasięgu – znacznie szybszą niż budowa własnego systemu od podstaw czy oczekiwanie na decyzje sojuszników w sprawie sprzętu takiego jak Tomahawk. Tymczasem, o ile mi wiadomo, Polska do tej pory nie zawarła żadnej umowy licencyjnej z Fire Point ani nie doprowadziła, do znanych opinii publicznej rozmów w tej sprawie, do etapu wiążących ustaleń, mimo że temat ten był przedmiotem szerokiego zainteresowania medialnego i eksperckiego już od początku 2026 r. Budzi to zdziwienie i uzasadnia pytanie o przyczyny takiego stanu rzeczy.

Warto przy tym odnotować, że Polska nie jest całkowicie pozbawiona środków rażenia dalekiego zasięgu, jednak posiadane zasoby są ograniczone i nie odpowiadają skali opisanego zagrożenia. Wojsko Polskie dysponuje amerykańskimi pociskami taktycznymi ATACMS (Army Tactical Missile System) o zasięgu do około 300 km, wystrzeliwanymi z wyrzutni HIMARS – jednak w ramach dotychczasowych dostaw otrzymaliśmy jedynie niewielką ilość, a Pentagon wstrzymał ostatnio dalsze dostawy ATACMS i ich następcy PrSM sojusznikom, w tym Polsce, z uwagi na wyczerpanie amerykańskich zapasów tych pocisków w następstwie wojny Izraela i Stanów Zjednoczonych z Iranem. Na uzbrojeniu polskich F-16 znajdują się również pociski manewrujące AGM-158 JASSM – pierwsze kilkadziesiąt sztuk w wersji podstawowej (zasięg ok. 370 km) trafiło do Polski już w latach 2016-2017, a w maju 2024 r. podpisano umowę na kolejną, znacznie większą partię pocisków w wersji JASSM-ER (zasięg dochodzący, według różnych źródeł, do kilkuset, max. 1000 km), której dostawy – obejmujące, jak wynika z zatwierdzonego przez Departament Stanu USA zapytania ofertowego, nawet do kilkuset sztuk – mają być realizowane dopiero w latach 2026-2030 i w przyszłości zostaną rozszerzone również na samoloty F-35A. Żaden z tych systemów nie zapewnia jednak zdolności porównywalnej z pociskiem Tomahawk: ATACMS ma zasięg zbyt krótki, by uderzyć w cele w głębi terytorium Rosji, a JASSM i JASSM-ER, jako uzbrojenie przenoszone wyłącznie przez samoloty są od nich uzależnione w użyciu, wymagają, w odróżnieniu od wystrzeliwanych z ziemi lub z morza pocisków manewrujących, przebicia się najpierw myśliwca przez coraz gęstszą rosyjską obronę powietrzną, co ogranicza ich praktyczną użyteczność w scenariuszu głębokiego rażenia.

W tym miejscu warto również zwrócić uwagę na planowaną wizytę Pana Ministra w Stanach Zjednoczonych. Jak wynika z doniesień medialnych, 23 września 2026 r. w Waszyngtonie ma dojść do spotkania Pana Ministra z sekretarzem obrony USA Pete'em Hegsethem, którego tematem mają być m.in. stała obecność wojsk amerykańskich w Polsce oraz gwarancje wynikające z art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Na osiem dni przed tym spotkaniem, 15 września 2026 r., minister obrony Niemiec Boris Pistorius rozmawiał w Pentagonie z sekretarzem Hegsethem o pozyskaniu przez Niemcy pocisków manewrujących Tomahawk. Warto podkreślić, że Niemcy dysponują już własnym pociskiem manewrującym dalekiego zasięgu Taurus KEPD 350, a mimo to zabiegają dodatkowo o Tomahawki, uznając to za wypełnienie luki strategicznej. Polska, jak wskazano wyżej, dysponuje w tej chwili jedynie ograniczoną liczbą pocisków o krótszym zasięgu (ATACMS) lub czeka na dostawy zakontraktowanego uzbrojenia dalekiego zasięgu rozłożone do 2030 r. (JASSM-ER), nie zaś w pełni wdrożonym do służby systemem klasy porównywalnej z Taurusem czy Tomahawkiem, co czyni potencjalne pozyskanie Tomahawków dla polskich zdolności odstraszania zagadnieniem co najmniej równie pilnym, jeśli nie pilniejszym, niż w przypadku Niemiec.

Dodatkowym elementem obrazującym skalę wyzwania jest tempo rozbudowy rosyjskich zdolności do uderzeń powietrznych, w decydującym stopniu uzależnionych od dostaw komponentów z Chin. Według ukraińskiego wywiadu wojskowego Rosja jest obecnie całkowicie zależna od chińskich dostawców silników turboodrzutowych wykorzystywanych w dronach rodziny Gerań-3/4/5 oraz w pocisku manewrującym S8000 Bandierol, przy czym pojedynczy silnik kosztuje od 35 do 40 tys. dolarów. W mediach i wśród komentatorów wojskowych pojawiły się w ostatnich dniach doniesienia o zawarciu przez Federację Rosyjską z Chińską Republiką Ludową kontraktu obejmującego dostawę silników turboodrzutowych w liczbie sięgającej ponad 80 tysięcy sztuk, możliwych do wykorzystania w produkcji dronów uderzeniowych i pocisków manewrujących. Doniesień tych nie udało się jednoznacznie zweryfikować w oparciu o źródła publicznie dostępne, ale z pewnością dane te są dostępne dla Ministerstwa Obrony Narodowej.

Wobec powyższego uzasadnione jest pytanie o to, jaką odpowiedź na rosnącą skalę rosyjskich zdolności uderzeniowych przygotowuje polski resort obrony narodowej i dlaczego ta reakcja – w porównaniu z działaniami podejmowanymi przez sojuszników – sprawia wrażenie działania w tempie nieadekwatnym do tempa zmian zachodzących na współczesnym polu walki.

W związku z powyższym zwracam się do Pana Ministra z następującymi pytaniami:

1. Czy Ministerstwo Obrony Narodowej prowadzi obecnie negocjacje, analizy lub przygotowania zmierzające do pozyskania przez Polskę systemu precyzyjnych uderzeń dalekiego zasięgu, wystrzeliwanego z ziemi lub z morza (pocisków manewrujących lub balistycznych) zdolnego razić cele w głębi terytorium Federacji Rosyjskiej, analogicznego do starań Niemiec o pozyskanie pocisków Tomahawk?

2. Czy podczas zaplanowanego na 23 września 2026 r. spotkania z sekretarzem obrony USA Pete'em Hegsethem Pan Minister zamierza podjąć/podjął Pan rozmowy na temat pozyskania przez Polskę pocisków manewrujących Tomahawk, mając na uwadze, że – w odróżnieniu od Niemiec, które dysponują już własnym pociskiem manewrującym Taurus – Polska nie posiada obecnie w pełni wdrożonego do służby systemu uderzeń dalekiego zasięgu klasy porównywalnej z Taurusem czy Tomahawkiem, co czyni tę potrzebę dla Polski pilniejszą niż dla strony niemieckiej? Czy podczas tego spotkania zamierza podjąć/podjął Pan Minister rozmowy na temat – nie tyle dotrzymania harmonogramu dostaw pocisków ATACMS oraz pocisków manewrujących AGM-158 JASSM/JASSM-ER – co przyspieszenia ich dostaw (w szczególności partii kilkaset sztuk JASSM-ER, której dostawy mają się zakończyć dopiero w 2030 r.)?

3. Czy Ministerstwo Obrony Narodowej prowadzi lub planuje podjąć rozmowy z ukraińską spółką Fire Point w celu pozyskania licencji na produkcję pocisków manewrujących i balistycznych z rodziny FP, w tym systemów FP-7 i FP-9 znajdujących się w końcowej fazie testów, a jeśli takie rozmowy nie są obecnie prowadzone, to jakie są tego przyczyny, skoro pozyskanie sprawdzonej w boju technologii mogłoby w krótkim czasie skutecznie wypełnić opisaną wyżej lukę w polskich zdolnościach do uderzeń dalekiego zasięgu?

4. Czy Ministerstwo Obrony Narodowej dysponuje analizą porównawczą polskich zdolności do uderzeń dalekiego zasięgu na tle programów rozwijanych obecnie przez Ukrainę, Niemcy i inne państwa NATO i czy taka analiza wskazuje na istnienie luki zdolności porównywalnej do tej, o której mówi w kontekście Tomahawków minister Pistorius?

5. Czy Ministerstwo Obrony Narodowej dysponuje informacjami potwierdzającymi lub zaprzeczającymi pojawiającym się w mediach doniesieniom o zawarciu przez Federację Rosyjską z Chinami kontraktu na dostawę silników turboodrzutowych w liczbie sięgającej ponad 80 tysięcy sztuk możliwych do wykorzystania w produkcji dronów uderzeniowych i pocisków manewrujących oraz jaka jest ocena ministerstwa co do wpływu takiej skali dostaw, o ile doszło do zawarcia takiego kontraktu, na tempo rozbudowy rosyjskich zdolności uderzeniowych w najbliższych latach?

6. Jaka jest strategia Ministerstwa Obrony Narodowej wobec zmiany charakteru współczesnych konfliktów zbrojnych w kierunku dominacji uderzeń powietrznych i rakietowych na infrastrukturę krytyczną w odróżnieniu od klasycznej ofensywy lądowej i czy w ocenie ministerstwa program Tarcza Wschód w obecnym kształcie odpowiada na to zagrożenie w stopniu wystarczającym?

7. Jakie konkretne działania – poza programem Tarcza Wschód – Ministerstwo Obrony Narodowej podejmuje lub planuje podjąć w celu zwiększenia zdolności odstraszania Federacji Rosyjskiej przed uderzeniami powietrznymi na polską infrastrukturę krytyczną i w jakim horyzoncie czasowym te działania mają przynieść wymierny efekt?

8. Czy Ministerstwo Obrony Narodowej dokonało lub planuje dokonać weryfikacji, czy parametry techniczne systemu antydronowego „San“ (w tym kalibry stosowanych działek oraz charakterystyka sensorów) pozostają adekwatne wobec udokumentowanego przez ukraiński wywiad wojskowy wzrostu liczby rosyjskich dronów z napędem turboodrzutowym z około 450 w czerwcu 2026 r. do niemal 2850 w sierpniu 2026 r., osiągających prędkość do około 600 km/h i pułap do 5 tysięcy metrów, a więc parametry istotnie odbiegające od wolniejszych, napędzanych śmigłem dronów typu Shahed, pod kątem zwalczania których ten system był pierwotnie projektowany?

9. Czy Ministerstwo Obrony Narodowej podziela ocenę, zgodnie z którą właściwa kolejność budowy zdolności obronnych państwa powinna zakładać w pierwszej kolejności rozwój zdolności odstraszania przez własne uderzenia dalekiego zasięgu, w drugiej kolejności rozbudowę adekwatnej obrony powietrznej, a dopiero w trzeciej kolejności przygotowania do wojny lądowej – i jeśli tak, to dlaczego dotychczasowe działania i komunikacja ministerstwa zdają się odzwierciedlać kolejność odwrotną?

Wszystkie interpelacje kadencji: spis od najnowszego. Pozostałe pisma autora: profil posła.

Po każdym posiedzeniu Sejmu jedna wiadomość o nowych głosowaniach. Zapisz się.

  • Termin liczymy od doręczenia, osobno u każdego adresata. 21 dni biegnie od dnia, w którym Marszałek przekazał pismo adresatowi, a nie od wpływu do Sejmu. Stan liczymy na dzień danych, 30 września 2026.
  • Prolongata nie jest odpowiedzią. Pismo liczymy jako odpowiedziane dopiero, gdy przyjdzie odpowiedź, która przedłużeniem terminu nie jest.
  • Przy kilku adresatach rozstrzyga licznik Sejmu. Adresat, któremu Sejm dalej nalicza opóźnienie, nie odpowiedział, choćby pod pismem stały odpowiedzi innych. Zanim termin minie, licznik stoi na zerze u wszystkich, więc wtedy piszemy, że rejestr nie mówi, kto już odpisał.
  • Treść pochodzi z rejestru Sejmu i jest oczyszczona z formatowania przy nocnym przebiegu. Treści odpowiedzi nie przechowujemy: link prowadzi do rekordu w API Sejmu.
  • Źródłem jest API Sejmu RP. Każdą liczbę da się sprawdzić u źródła, a my nie interpretujemy rejestru. Tam, gdzie podejmujemy decyzję redakcyjną, piszemy o tym wprost.
  • Coś się nie zgadza? Napisz przyciskiem „Zgłoś błąd” w nagłówku, sam wpisze adres tej strony. Pytania o cały serwis: najczęstsze pytania.

Nasze wyliczenia, wykresy i karty: CC BY 4.0 (otwiera nową kartę). Rejestr Sejmu to informacja publiczna. Jak cytować.