Interpelacja nr 11492 · Sejm X kadencji
Interpelacja w sprawie dumpingu cenowego, drastycznych obniżek w skupach owoców i braku ochrony polskich rolników - apel o natychmiastową interwencję i ustawowe zabezpieczenie interesu producentów
Autor: Anna Gembicka (PiS) i 1 inny poseł. Wpłynęło do Sejmu 1 sierpnia 2025. Adresat: minister rolnictwa i rozwoju wsi. Odpowiedź w terminie, stan na 30 września 2026.
Sprawdź w Sejmie (rekord w API Sejmu) · pismo na sejm.gov.pl
Adresat i termin odpowiedzi
Adresat ma 21 dni od dnia, w którym dostał pismo od Marszałka Sejmu, i ten termin biegnie u każdego adresata osobno.
| Adresat | Doręczono | Termin | Stan |
|---|---|---|---|
| minister rolnictwa i rozwoju wsi | 18 sierpnia 2025 | 8 września 2025 | Odpowiedź 11 dni przed terminem |
Odpowiedzi
-
Odpowiedź z 28 sierpnia 2025, podpis: Minister Stefan Krajewski
Treść interpelacji
Szanowny Panie Premierze,
w sezonie 2025 mamy do czynienia z kolejnym, coraz brutalniejszym etapem praktyk cenowych stosowanych przez największych przetwórców działających na terenie Polski, takich jak Döhler+ (wcześniejszy SWZ i podmioty przejęte), Rauch, Austria Juice, Osmofrost oraz szereg podmiotów powiązanych kapitałowo z zachodnimi holdingami.
Od ponad 20 lat obserwujemy powtarzający się mechanizm: drastyczne, arbitralne obniżki cen w szczycie sezonu, tłumaczone rzekomym pogorszeniem jakości towaru, przestojami produkcyjnymi lub „zbyt dużym wolumenem“. W rzeczywistości mamy do czynienia z systemowym procederem mającym na celu złamanie rynku krajowego i wymuszenie cen skupu poniżej kosztów produkcji.
W tym roku proceder przybrał szczególnie rażące formy – na przełomie lipca i sierpnia 2025 roku ceny malin klasy przemysłowej (pw) spadły na rampach do poziomu 6,50 zł/kg, a na skupach lokalnych – nawet do 6,00 zł/kg. Klasa I potaniała do 7,50 zł/kg.
To poziom poniżej progu opłacalności wyliczanego na podstawie analiz instytutów rolniczych w 2023 roku – które jednoznacznie wskazywały, że koszt wyprodukowania kilograma malin nie może być niższy niż 7,60 zł/kg, nie licząc dodatkowych kosztów inflacyjnych, energii czy wzrostu płacy minimalnej w latach 2024 i 2025.
Początek sezonu – końcówka czerwca i początek lipca – dawał rolnikom nadzieję. Ceny malin klasy ekstra sięgały 12–13 zł/kg, a przemysłowej 10–11 zł/kg. Był to poziom, który pozwalał pokryć koszty, spłacić kredyty pomostowe, opłacić pracowników sezonowych i zrealizować minimalny zysk. Jednak w ciągu kilku dni lipca cena została obniżona o 2–3 zł/kg, co w praktyce zrujnowało kalkulacje setek tysięcy producentów.
Największym absurdem jest to, że maliny z Ukrainy były w wielu momentach droższe niż te skupowane w Polsce. W okresie największego dołka (ostatnie dni lipca) cena za najwyższą klasę malin na Ukrainie sięgała 8,90 zł/kg, podczas gdy u nas rolnik otrzymywał 6,00–7,50 zł.
Co więcej – to ten sam odbiorca. Te same firmy, które działają w Polsce, mają swoje spółki zależne w Mołdawii, Ukrainie i Serbii. Importują owoce po cenach rynkowych, ale od polskich producentów wymuszają dumping.
W Serbii producent malin dostaje równowartość 14–19 zł/kg w przeliczeniu na złotówki. Tłumaczeniem różnicy ma być zawartość brixów w koncentracie, która w Serbii sięga 12, ale w Polsce – w pierwszych partiach malin – było to 10–11, co nie usprawiedliwia różnicy o połowę.
Problemem fundamentalnym jest niemal całkowity brak polskiego kapitału w sektorze przetwórstwa owoców miękkich. Niemal wszystkie większe podmioty są kontrolowane przez podmioty zachodnie – w tym niemieckie, austriackie i holenderskie. Te same koncerny – przez spółki zależne – kontrolują rynek w krajach o znacznie niższych kosztach produkcji, z których bez ograniczeń importują towar do Polski.
Około 90% rynku przetwórstwa malin jest dziś kontrolowane przez kilka zagranicznych firm, które mogą w sposób arbitralny decydować o losie tysięcy rodzin.
Od 18 miesięcy mrożone są w Sejmie propozycje legislacyjne mające na celu:
- wprowadzenie minimalnej ceny gwarantowanej (opartej o koszty produkcji),
- obowiązek przejrzystych umów kontraktacyjnych.
Proponowane są również działania:
- kontrola marż firm przetwórczych,
- większa aktywność UOKiK wobec zmów cenowych i pozycji dominujących.
Niestety – projekty te są zamrażane przez większość sejmową w Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Rząd i resort rolnictwa nie wykazują żadnej determinacji, by zaproponować swoje rozwiązania.
Od lat widać powtarzający się schemat:
- sezon rozpoczyna się od cen akceptowalnych,
- następnie następuje gwałtowna obniżka – tłumaczona przestojami, jakością, deszczem,
- wtedy rolnicy rezygnują z dalszych zbiorów lub oddają towar poniżej kosztów,
- rynek krajowy się załamuje – i wtedy na jesieni wjeżdża import z Ukrainy,
- finalnie koncerny skupują towar po cenach ustalonych na własnych zasadach.
To nie rynek. To planowany sabotaż krajowej produkcji i łamanie zasad uczciwej konkurencji.
UOKiK jako organ odpowiedzialny za przeciwdziałanie nadużyciom pozycji dominującej oraz za ochronę rynku przed zmowami cenowymi powinien natychmiast:
- przeprowadzić kontrolę różnic w marżach uzyskiwanych na polskich malinach i tych sprowadzanych z Serbii, Mołdawii i Ukrainy,
- zbadać strukturę własnościową firm przetwórczych i ich powiązania z zagranicznymi holdingami,
- sprawdzić, czy nie doszło do zmowy cenowej w zakresie obniżek skupu malin po 10 lipca 2025 r.,
- opublikować analizę polityki cenowej głównych graczy od 2020 do 2025 roku – z zestawieniem zmian w cenach skupu i zyskach firm.
W kontekście opisanych wyżej skandalicznych praktyk cenowych oraz biernej postawy rządu wobec losu setek tysięcy polskich rolników szczególnie szokujące są wcześniejsze wypowiedzi liderów obecnej koalicji rządzącej – zwłaszcza polityków PSL i Koalicji Obywatelskiej – którzy jeszcze w 2023 roku, będąc w opozycji, grzmieli z sejmowej mównicy i scen protestów rolników, żądając natychmiastowej interwencji i deklarując pełne wsparcie dla producentów malin.
Krzysztof Paszyk (PSL) – w kontekście kryzysu malinowego 2023 r.:
„Nie ma naszej zgody na to, żeby polskiego rolnika grabiono. To, co dzieje się na rynku malin, to skandal. Potrzeba interwencji, a Krajowa Grupa Spożywcza powinna tu działać“ (wypowiedzi z lata 2023 r., dostępne m.in. na portalu wiadomoscirolnicze.pl).
Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL):
„Polskie rolnictwo to nasz skarb, a rolnicy to filar gospodarki. Nie możemy pozwolić, by byli oszukiwani i okradani przez wielkie koncerny. Dotyczy to szczególnie sektora owoców miękkich, gdzie brak stabilności jest wręcz dramatyczny“ (konferencje prasowe 2023 r., kampania przedwyborcza PSL).
Czesław Siekierski (PSL, minister rolnictwa i rozwoju wsi po objęciu władzy mówił):
„Krajowa Grupa Spożywcza musi odzyskać swój strategiczny charakter. Będzie wspierać rolników, w tym producentów owoców miękkich, poprzez skup, przetwórstwo i poszukiwanie nowych rynków zbytu. Musi być narzędziem do budowania silnego polskiego sektora rolno-spożywczego.“ (wiosna 2024 r., wypowiedzi medialne, m.in. w TVP Info, Radiu Maryja, Polsat News).
Michał Kołodziejczak (KO, były wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi):
„Będziemy interweniować na rynku owoców miękkich, bo to, co się dzieje, to skandal. KGS, jeśli będzie dobrze zarządzana, musi odegrać w tym kluczową rolę“ (jesień 2023 r. i wiosna 2024 r., rozmowy z RMF FM, Radio Zet, media społecznościowe).
„Polska musi chronić swój rynek. Musimy sprawdzić, co dzieje się z importem owoców miękkich, szczególnie z Ukrainy. Polscy rolnicy muszą mieć godziwą cenę za swoje produkty, a KGS ma być narzędziem do zapewnienia tej godziwej ceny“ (powtarzane publicznie deklaracje od jesieni 2023 r.).
Dziś, po 19 miesiącach rządów, z tych słów nie pozostało absolutnie nic. Nie ma interwencji KGS. Nie ma ustaw chroniących producentów. Nie ma ochrony przed dumpingiem z Ukrainy. Nie ma żadnego systemowego wsparcia dla plantatorów malin.
Czy te wszystkie wypowiedzi miały służyć wyłącznie zdobyciu władzy, bo „cóż szkodzi obiecać“?
Tym bardziej przerażająca jest dzisiejsza bierność, zamrażanie ustaw opozycji i brak jakiejkolwiek refleksji wobec rozpadu całego sektora. To już nie jest tylko brak strategii – to moralna zdrada rolników, którzy zaufali tym słowom i którzy teraz zostali pozostawieni samym sobie, z pustymi rachunkami i niezebranymi owocami.
W związku z powyższym zwracam się z następującymi pytaniami:
- Czy ministerstwo ma dane dotyczące kosztów produkcji malin w 2024 r. i 2025 r.? Czy są one uwzględniane przy analizie cen skupu?
- Czy ministerstwo planuje wprowadzenie minimalnych cen referencyjnych lub progów alarmowych?
- Czy rząd zamierza ograniczyć import owoców miękkich spoza UE w trakcie trwania sezonu zbiorów w Polsce?
- Czy prezes UOKiK podejmie postępowanie w sprawie dumpingu i nadużywania pozycji dominującej przez koncerny przetwórcze?
- Czy zostanie przeprowadzona kontrola powiązań właścicielskich między firmami przetwórczymi w Polsce a podmiotami działającymi na Ukrainie, w Mołdawii i Serbii?
- Czy rząd analizuje wpływ polityki tych firm na upadek polskiego rolnictwa i konkurencyjności naszych producentów?
- Czy władze planują systemowe wsparcie odbudowy przetwórstwa z udziałem polskiego kapitału? Jeżeli tak, to kiedy i jakie kwoty programów zamierzają uruchomić?
- Dlaczego Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie proceduje projektów ustawowych mających chronić producentów przed arbitralnymi obniżkami cen?
- Czy rząd planuje wprowadzenie obowiązku kontraktacji cenowej z góry, na wzór rozwiązań francuskich lub hiszpańskich?
- Czy ministerstwo planuje wprowadzenie obowiązkowego publicznego rejestru cen skupu z podziałem na firmy i regiony?
Podpisani posłowie
- Anna Gembicka (PiS)
- Jarosław Sachajko (Demokracja)
Wszystkie interpelacje kadencji: spis od najnowszego. Pozostałe pisma autora: profil posła.
Metodologia
- Termin liczymy od doręczenia, osobno u każdego adresata. 21 dni biegnie od dnia, w którym Marszałek przekazał pismo adresatowi, a nie od wpływu do Sejmu. Stan liczymy na dzień danych, 30 września 2026.
- Prolongata nie jest odpowiedzią. Pismo liczymy jako odpowiedziane dopiero, gdy przyjdzie odpowiedź, która przedłużeniem terminu nie jest.
- Przy kilku adresatach rozstrzyga licznik Sejmu. Adresat, któremu Sejm dalej nalicza opóźnienie, nie odpowiedział, choćby pod pismem stały odpowiedzi innych. Zanim termin minie, licznik stoi na zerze u wszystkich, więc wtedy piszemy, że rejestr nie mówi, kto już odpisał.
- Treść pochodzi z rejestru Sejmu i jest oczyszczona z formatowania przy nocnym przebiegu. Treści odpowiedzi nie przechowujemy: link prowadzi do rekordu w API Sejmu.
- Źródłem jest API Sejmu RP. Każdą liczbę da się sprawdzić u źródła, a my nie interpretujemy rejestru. Tam, gdzie podejmujemy decyzję redakcyjną, piszemy o tym wprost.
- Coś się nie zgadza? Napisz przyciskiem „Zgłoś błąd” w nagłówku, sam wpisze adres tej strony. Pytania o cały serwis: najczęstsze pytania.