Przejdź do treści

Interpelacja nr 11423 · Sejm X kadencji

Interpelacja w sprawie niszczenia tam bobrowych przez PGW Wody Polskie, braku wykorzystania naturalnych mechanizmów retencji wodnej oraz marnotrawstwa środków publicznych na fikcyjne użytkowanie łąk

Autor: Jarosław Sachajko (Demokracja). Wpłynęło do Sejmu 31 lipca 2025. Adresaci (2): minister rolnictwa i rozwoju wsi, minister klimatu i środowiska. Odpowiedzieli wszyscy adresaci, stan na 30 września 2026.

Sprawdź w Sejmie (rekord w API Sejmu) · pismo na sejm.gov.pl

Adresaci i termin odpowiedzi

Adresat ma 21 dni od dnia, w którym dostał pismo od Marszałka Sejmu, i ten termin biegnie u każdego adresata osobno.

Adresaci pisma, data doręczenia, termin i stan odpowiedzi na 30 września 2026
Adresat Doręczono Termin Stan
minister rolnictwa i rozwoju wsi 8 sierpnia 2025 29 sierpnia 2025 Odpowiedział (rejestr nie wskazuje, która odpowiedź jest jego)
minister klimatu i środowiska 8 sierpnia 2025 29 sierpnia 2025 Odpowiedział (rejestr nie wskazuje, która odpowiedź jest jego)

Odpowiedzi

  1. Odpowiedź z 18 sierpnia 2025, podpis: Minister Stefan Krajewski

    i11423-o1.pdf

  2. Przedłużenie terminu z 26 sierpnia 2025, podpis: sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska - Krzysztof Bolesta

    Prolongata to zapowiedź odpowiedzi w późniejszym terminie, a nie odpowiedź.

  3. Odpowiedź z 16 października 2025, podpis: Podsekretarz stanu Mikołaj Dorożała

    i11423-o2.pdf

Odpowiedzi w rejestrze nie mówią, od którego adresata są. Stan przy każdym adresacie wyżej rozstrzyga licznik opóźnienia, który prowadzi sam Sejm.

Treść interpelacji

Szanowni Państwo Ministrowie,

zwracam się do Państwa z najwyższym niepokojem wynikającym z obserwacji oraz licznych relacji terenowych i naukowych, które wskazują na skrajnie nieracjonalne i szkodliwe działania Wód Polskich w zakresie tzw. utrzymania przepustowości cieków wodnych poprzez systematyczne niszczenie tam bobrowych. Działania te prowadzą nie tylko do marnotrawienia publicznych środków, ale również do dewastacji lokalnych ekosystemów oraz zaprzepaszczają ogromny potencjał naturalnej, darmowej retencji wody w górnych zlewniach.

Tamy bobrowe – budowane przez gatunek objęty ochroną – są jednym z najskuteczniejszych mechanizmów małej retencji. Każda tama potrafi zatrzymać od kilkuset do nawet kilku tysięcy metrów sześciennych wody. W odróżnieniu od kosztownych i wieloletnich inwestycji hydrotechnicznych bobry robią to samodzielnie, bez dotacji i bez szkody dla środowiska – przeciwnie, działają na jego korzyść.

Tymczasem Wody Polskie, powołując się na skargi rolników lub tzw. utrudnione koszenie łąk, regularnie niszczą tamy bobrowe, doprowadzając do odwodnienia dolinek, zniszczenia siedlisk ptaków i płazów oraz zwiększenia ryzyka powodziowego w dolnych częściach zlewni. Skutek? Woda, zamiast zatrzymać się w górze, gwałtownie spływa w dół, zwiększając ryzyko podtopień w miejscowościach, które później – paradoksalnie – mają być chronione przez kosztowne zbiorniki retencyjne, które projektuje się w miejscu, gdzie wcześniej bobry naturalnie retencjonowały wodę.

Zgodnie z obecnymi przepisami wielu rolników deklaruje użytkowanie łąk ekstensywnych w ramach pakietów przyrodniczych (np. ptasiego lub motylkowego). W rzeczywistości użytkowanie to często sprowadza się do jednorazowego skoszenia łąki kosiarką bijakową, niezbędnego tylko po to, by „zgadzały się kwity” i można było otrzymać płatności z PROW.

W sytuacji gdy bobry zalewają fragment takiej łąki, Wody Polskie są proszone o „przywrócenie możliwości koszenia”, co prowadzi do likwidacji tamy.

Pytam więc wprost:

  • Czy Wody Polskie wiedzą, ilu z tych „użytkowników” faktycznie wykorzystuje siano z tych łąk dla zwierząt, a ilu po prostu zgarnia dotację?
  • Jakim sprzętem koszone są te łąki – czy stosowanie kosiarki bijakowej, która niszczy runo i larwy motyli, jest zgodne z ideą pakietu motylkowego?
  • Czy nie mamy do czynienia z systemowym wyprowadzaniem publicznych pieniędzy na działania całkowicie pozorowane?

Z danych Lasów Państwowych wynika, że koszt wybudowania 1 m3 retencji w terenach górskich wynosi nawet 100 zł/m3. Tymczasem bobry – bez żadnych nakładów – są w stanie zretencjonować kilka tysięcy metrów sześciennych wody na jednym hektarze łąki.

Rozwiązanie? Zamiast płacić za fikcyjne koszenie i „ochronę siedlisk”, w mojej ocenie należy:

  • utworzyć „pakiet bobrowy” w dopłatach rolno-środowiskowych,
  • wyliczać ekwiwalent wprost za objętość zatrzymanej wody – np. 50 zł za m3 (powiększane corocznie o wskaźnik inflacji), płatne przez 20 lat,
  • zobowiązać rolnika do nieingerencji w działalność bobrów oraz niepodejmowania prób ich odstraszania.

To realna, tania i trwała forma przeciwdziałania zarówno suszy, jak i powodzi.

Na podstawie zdjęć satelitarnych widać, jak wiele dolinek w górskich terenach Polski (Beskidy, Sudety, Podkarpacie) pozostaje odłogiem – niezagospodarowane, niekoszone, częściowo podmokłe. To właśnie tam bobry osiedlają się z naturalną chęcią. Gdyby tylko pozostawić je w spokoju, zbudowałyby system mikroretencji obejmujący tysiące hektarów i miliony metrów sześciennych wody.

Zamiast tego dziś:

  • rozbieramy tamy,
  • spuszczamy wodę w dół doliny przez wąskie gardła,
  • a potem projektujemy zbiornik, który ma „ratować” przed skutkami powodzi, której źródłem było rozebranie tamy.

Załączam zdjęcie wykonane 30 lipca 2025 roku o godzinie 14.35 przedstawiające dolinę z tamą bobrową w górach, która została częściowo podtopiona. Według relacji lokalnych mieszkańców Wody Polskie regularnie niszczą tamy w tym miejscu, ponieważ jedna z działek została zadeklarowana jako użytkowana rolniczo. Koszenie odbywa się raz do roku. Czy nie dla uzyskania płatności?

Tereny te nie mają wartości rolniczej – nie są wykorzystywane paszowo, nie nadają się pod zasiew, a ich zalanie nie zagraża ani infrastrukturze, ani ludziom.

Jednak z racji formalnego obowiązku „użytkowania” bobry muszą zostać wyparte. W opisie do filmu pod adresem: https://www.youtube.com/watch?v=ZRVs78E-ops autor pisze: Zlikwidowali najpiękniejsze i nikomu nieprzeszkadzające stanowisko bobrów w Jeleśni... kilka kilometrów od mojego domu. Bezsensownie! W czasie kiedy zwierzęta się właśnie rodziły. Teraz, w 2023 roku, w czasach lamentu nad zmianami klimatycznymi, zniszczyli naturalny zbiornik retencyjny z ok. 40 tysiącami ton wody.

W związku z powyższym proszę o odpowiedzi na następujące pytania:

  1. Czy Ministerstwo Klimatu i Środowiska prowadzi audyt skutków ekologicznych niszczenia tam bobrowych przez PGW Wody Polskie?
  2. Ile decyzji o rozbiórce tam bobrowych zostało wydanych w latach 2021–2025 i na jakiej podstawie?
  3. Czy Wody Polskie weryfikują, czy osoby zgłaszające potrzebę rozbiórki tam rzeczywiście wykorzystują łąki rolniczo, czy wyłącznie dla dopłat? Czy jest dozwolone koszenie kosiarką bijakową? Jeżeli tak, to jaki procent łąk jest koszony tym sprzętem?
  4. Jakie są przeciętne koszty interwencji związanej z likwidacją tamy bobrowej (koszt robocizny, sprzętu, nadzoru)?
  5. Czy brane są pod uwagę alternatywne sposoby współpracy z bobrami i wykorzystywania ich działalności jako elementu systemu małej retencji?
  6. Czy planowane jest wprowadzenie pakietu „bobrowego” jako alternatywy dla pakietów przyrodniczych w systemie dopłat rolno-środowiskowych?
  7. Czy resort analizował możliwość wyceny retencji wodnej jako świadczenia ekosystemowego i wprowadzenia dopłat ekwiwalentnych do zatrzymanej wody?
  8. Jak resort ocenia wpływ kosiarki bijakowej i pozostawiania biomasy gnijącej na łące na jakość runi łąkowej i siedliska motyli, szczególnie w kontekście pakietów ochronnych?
  9. Uprzejmie proszę odnieść się do treści merytorycznej przedstawionej przez autora filmu z linku: https://www.youtube.com/watch?v=ZRVs78E-ops.

Wszystkie interpelacje kadencji: spis od najnowszego. Pozostałe pisma autora: profil posła.

Po każdym posiedzeniu Sejmu jedna wiadomość o nowych głosowaniach. Zapisz się.

  • Termin liczymy od doręczenia, osobno u każdego adresata. 21 dni biegnie od dnia, w którym Marszałek przekazał pismo adresatowi, a nie od wpływu do Sejmu. Stan liczymy na dzień danych, 30 września 2026.
  • Prolongata nie jest odpowiedzią. Pismo liczymy jako odpowiedziane dopiero, gdy przyjdzie odpowiedź, która przedłużeniem terminu nie jest.
  • Przy kilku adresatach rozstrzyga licznik Sejmu. Adresat, któremu Sejm dalej nalicza opóźnienie, nie odpowiedział, choćby pod pismem stały odpowiedzi innych. Zanim termin minie, licznik stoi na zerze u wszystkich, więc wtedy piszemy, że rejestr nie mówi, kto już odpisał.
  • Treść pochodzi z rejestru Sejmu i jest oczyszczona z formatowania przy nocnym przebiegu. Treści odpowiedzi nie przechowujemy: link prowadzi do rekordu w API Sejmu.
  • Źródłem jest API Sejmu RP. Każdą liczbę da się sprawdzić u źródła, a my nie interpretujemy rejestru. Tam, gdzie podejmujemy decyzję redakcyjną, piszemy o tym wprost.
  • Coś się nie zgadza? Napisz przyciskiem „Zgłoś błąd” w nagłówku, sam wpisze adres tej strony. Pytania o cały serwis: najczęstsze pytania.

Nasze wyliczenia, wykresy i karty: CC BY 4.0 (otwiera nową kartę). Rejestr Sejmu to informacja publiczna. Jak cytować.