Interpelacja nr 10729 · Sejm X kadencji
Interpelacja w sprawie upadku polskiej branży ceramicznej z powodu katastrofalnej polityki energetycznej i braku realnej ochrony rynku
Autor: Jarosław Sachajko (Demokracja). Wpłynęło do Sejmu 3 lipca 2025. Adresat: minister rozwoju i technologii. Odpowiedź 19 dni po terminie, stan na 30 września 2026.
Sprawdź w Sejmie (rekord w API Sejmu) · pismo na sejm.gov.pl
Adresat i termin odpowiedzi
Adresat ma 21 dni od dnia, w którym dostał pismo od Marszałka Sejmu, i ten termin biegnie u każdego adresata osobno.
| Adresat | Doręczono | Termin | Stan |
|---|---|---|---|
| minister rozwoju i technologii | 9 lipca 2025 | 30 lipca 2025 | Odpowiedź 19 dni po terminie |
Odpowiedzi
-
Przedłużenie terminu z 24 lipca 2025, podpis: sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii - Michał Jaros
Prolongata to zapowiedź odpowiedzi w późniejszym terminie, a nie odpowiedź.
-
Odpowiedź z 18 sierpnia 2025, podpis: Podsekretarz stanu Tomasz Lewandowski
Treść interpelacji
Szanowny Panie Premierze,
czy naprawdę musimy po raz kolejny powtarzać tragiczny scenariusz z końca lat 2000., kiedy to rząd PO-PSL – z premierem Donaldem Tuskiem na czele – obiecywał Polakom znalezienie "katarskiego inwestora", który miał uratować stocznie? Obietnice medialne, spektakularne wizyty i konferencje prasowe skończyły się wstydliwą kompromitacją i... likwidacją polskich stoczni. Gdy w Polsce niszczono przemysł stoczniowy, stocznie niemieckie – w tym te położone tuż za Odrą – zostały dokapitalizowane przez państwo niemieckie i działają do dzisiaj, zatrudniając tysiące ludzi i realizując miliardowe kontrakty. Polska poszła drogą demontażu przemysłu, Niemcy – jego wzmocnienia. Dziś dokładnie ten sam błąd powtarzacie Państwo wobec branży ceramicznej.
Polska branża ceramiczna to jedna z ostatnich gałęzi przemysłu ciężkiego opartego na polskiej pracy, polskich surowcach i eksporcie. Czy naprawdę chcecie Państwo przejść do historii jako ci, którzy pozwolili zrujnować sektor, który jeszcze kilka lat temu był trzecim co do wielkości producentem płytek ceramicznych w całej Unii Europejskiej?
W 2025 roku branża ceramiczna w Polsce znalazła się na granicy zapaści. Zatrudniająca ok. 6 tysięcy pracowników bezpośrednio i ponad 60 tysięcy pośrednio branża przestała być rentowna. Zakłady takie jak Cersanit, Paradyż, Opoczno, Tubądzin czy Cerrad ograniczają produkcję do 60% mocy – nie z powodu braku popytu, lecz z powodu niekontrolowanego wzrostu kosztów energii, gazu i opłat emisyjnych.
Rząd od lat mówi o wspieraniu przemysłu – ale co zrobiono realnie, by pomóc branży energochłonnej? Branża ceramiczna, podobnie jak hutnictwo, przetwórstwo szkła czy cementownie, została wystawiona na pastwę spekulacji cenowych i niestabilnego rynku uprawnień do emisji CO2. Tymczasem w Indiach czy Turcji:
- nie obowiązują żadne limity ETS,
- energia jest tańsza i subsydiowana,
- a transport i dumping kosztowy pozwalają zalać polski rynek produktami o 30–40% tańszymi niż polskie.
Według danych z 2024 roku:
- średnia cena płytek importowanych z Indii wynosiła 5,5 euro/m2,
- podczas gdy polscy producenci nie mogą zejść poniżej 8,1 euro/m2, by nie sprzedawać poniżej kosztów,
czyli polscy przedsiębiorcy muszą konkurować z firmami, które nie płacą za emisję CO2, mają tańszy gaz, tańszą pracę i tańsze surowce – a rząd nie robi nic, by ich chronić.
W lutym 2023 roku Komisja Europejska wprowadziła śmiesznie niskie cła antydumpingowe – na poziomie 6,7–8,7%, które nie zatrzymały importu. Dziś produkty z Indii mają już ponad 20% udziału w rynku, a w hurtowniach ich udział sięga 50%! Rząd jest zwodzony przez KE, a sam nie wspiera branży krajowej pomocą energetyczną.
Jeśli nie nastąpi natychmiastowa interwencja, do końca roku mogą upaść pierwsze zakłady. A to oznacza:
- dziesiątki tysięcy miejsc pracy zagrożonych,
- utratę dochodów budżetowych z akcyzy, CIT, PIT,
- drenaż technologiczny i przemysłowy do Azji,
- upadek lokalnych rynków pracy w województwach łódzkim i świętokrzyskim.
Co więcej – władze tolerują sytuację, w której produkty ceramiczne spoza UE, wytwarzane z naruszeniem norm środowiskowych i bez żadnych praw pracowniczych, mają pełny dostęp do polskiego rynku. To nie jest wolny rynek. To kapitulacja państwa polskiego przed importem dumpingowym i dowód na kompletną nieskuteczność rządu.
Polacy nie chcą wyjeżdżać. Polacy chcą pracować. Chcą mieć możliwość godnego utrzymania rodzin i rozwijania swojego potencjału w kraju. Ale to państwo musi im to umożliwić, chroniąc własny przemysł – tak jak czynią to Francja, Niemcy czy Hiszpania.
Jeśli państwo polskie ma przetrwać jako niezależna gospodarka, nie może być jedynie rynkiem zbytu dla dumpingowego importu i kapitału spekulacyjnego. Dziś pytamy o ceramikę, wczoraj były to stocznie, jutro będziemy pytać o cement, meble, maszyny, żywność. Bez przemysłu nie ma Polski.
W związku z powyższym zwracam się z pytaniami:
- Jakie działania podjął rząd w 2024 i 2025 roku w celu wsparcia polskich producentów płytek ceramicznych wobec rosnących kosztów energii i emisji CO2?
- Czy rząd planuje objąć tę branżę systemem dopłat lub rekompensat energetycznych, podobnie jak inne energochłonne sektory?
- Dlaczego rząd nie złożył wniosku do Komisji Europejskiej o zwiększenie ceł antydumpingowych na import z Indii – do poziomu, który realnie chroniłby rynek (np. 40–70%)?
- Czy rząd ma plan ratunkowy na wypadek upadku głównych producentów i utraty tysięcy miejsc pracy w rejonach o wysokim bezrobociu strukturalnym?
- Jakie były konkretne decyzje legislacyjne i budżetowe w 2024–2025 r. wspierające konkurencyjność przemysłu ceramicznego?
- Czy rząd zamierza bronić lokalnej produkcji i suwerenności przemysłowej – jeżeli tak, to konkretnie jak i kiedy?
Wszystkie interpelacje kadencji: spis od najnowszego. Pozostałe pisma autora: profil posła.
Metodologia
- Termin liczymy od doręczenia, osobno u każdego adresata. 21 dni biegnie od dnia, w którym Marszałek przekazał pismo adresatowi, a nie od wpływu do Sejmu. Stan liczymy na dzień danych, 30 września 2026.
- Prolongata nie jest odpowiedzią. Pismo liczymy jako odpowiedziane dopiero, gdy przyjdzie odpowiedź, która przedłużeniem terminu nie jest.
- Przy kilku adresatach rozstrzyga licznik Sejmu. Adresat, któremu Sejm dalej nalicza opóźnienie, nie odpowiedział, choćby pod pismem stały odpowiedzi innych. Zanim termin minie, licznik stoi na zerze u wszystkich, więc wtedy piszemy, że rejestr nie mówi, kto już odpisał.
- Treść pochodzi z rejestru Sejmu i jest oczyszczona z formatowania przy nocnym przebiegu. Treści odpowiedzi nie przechowujemy: link prowadzi do rekordu w API Sejmu.
- Źródłem jest API Sejmu RP. Każdą liczbę da się sprawdzić u źródła, a my nie interpretujemy rejestru. Tam, gdzie podejmujemy decyzję redakcyjną, piszemy o tym wprost.
- Coś się nie zgadza? Napisz przyciskiem „Zgłoś błąd” w nagłówku, sam wpisze adres tej strony. Pytania o cały serwis: najczęstsze pytania.